Mombasa, spokojna i zakurzona metropolia nadmorska, pomimo ciągłej rozbudowy wciąż sprawia wrażenie małego miasteczka. W rzeczywistości jednak jest ona drugim co do wielkości miastem w Kenii.
Przyjeżdżając tu, o wiele łatwiej niż w stolicy państwa, odnaleźć można ślady historii całego regionu, jak również lepiej zrozumieć na czym polega poczucie wspólnoty afrykańskich mieszkańców. Odmienny od Nairobi jest również klimat - tropikalny, gdzie zawsze jest gorąco i bardzo chce się pić.
Mombasa leży na wyspie, połączonej z lądem dwiema groblami na zachodzie i mostem na północy. Przemieszczanie się w kierunku południowym zapewnia wyłącznie prom. Orientacja w samym mieście nie należy do najłatwiejszych; wśród krętych ulic z łatwością można pobłądzić.
Fort Jesus
Zwiedzając Fort Jesus łatwo zauważyć, że nie był on jedynie obronnym gmachem, lecz niewielkim, przemyślnie umocnionym miasteczkiem, które rządziło się własnymi prawami. Wznoszą się tam ruiny kościoła, był także skarbiec, a być może nawet sklepy. Przypuszcza się, że główny dziedziniec zajmowała olbrzymia ilość prostych domów mieszkalnych. W 1824 r. kapitan Owen opisał to miejsce słowami: ".. pełno bezładnie rozmieszczonych ruin, chatek i ruder, których wiele wzniesiono tam, gdzie tylko znalazło się jakieś miejsce. W większości jednak do ich budowy wykorzystywano czyści ruin, które nakrywano matami służącymi jako zadaszenie."
Z archeologicznego punktu widzenia najciekawszy wydaje się fragment fortu od strony morza, gdzie można obejrzeć Hall of the Mazrui (komnatę Mazrui), z przepięknymi ławami kamiennymi i napisami pochodzącymi z XVIII w. Dodatkowo znajdują się tu duże ilości zawstydzających napisów wyrytych przez współczesnych turystów
W sąsiedniej komnacie wyeksponowano olbrzymia płytę tynku ze starym graffiti, nagryzmolonym przez znudzonych portugalskich wartowników. Tematykę malowideł stanowią okręty, uzbrojeni rycerze (nie wyłączając karykatur kapitana fortu, dzierżącego swą buławę), ryby, kameleon i różne inne motywy. Analfabetyzm uniemożliwił pozostawienie w tym miejscu większej ilości napisów, ale - co zastanawiające - nie ma tutaj niczego sprośnego (czyżby takie elementy zostały usunięte?). Na tym terenie funkcjonuje od lat niewielka kawiarenka, serwująca znakomity sok cytrynowy oraz restauracja muzealna - za kasą biletową - oferująca codziennie dania obiadowe i różne przekąski.
Muzeum - znajdujące się we wschodniej części fortu (niegdyś stały tam koszary wojskowe) - jest niewielkie, ale eksponaty pozwalają turystom wzbogacić swa wiedzę na temat cywilizacji Suahili i historii całego regionu. Większość ekspozycji zajmują wyroby garncarskie rodzime i importowane. Są wśród nich przedmioty pochodzące aż z Chin, liczące niekiedy ponad 1000 lat.
źródło: http://www.wakacje.onet.pl
|